sobota, 18 kwietnia 2015

Jak włączyć LTE w iPhone w sieci Plus GSM?

Rok z hakiem. Nieźle. Takiej przerwy w blogowaniu jeszcze nie zrobiłem. Ma to jednak swoje uzasadnienie, ponieważ zwyczajnie w moim technologicznym świecie przez ten czas nic ekscytującego, kontrowersyjnego czy niespodziewanego się nie wydarzyło. Aż do dziś. :-)

Przechodzę zatem do sedna, ponieważ jesteś, szanowny Internauto, prawdopodobnie już zmęczony po przeszukaniu całej Sieci oraz przejrzeniu tipsów, tricksów, cudów z cydii i innych carrier upgradeów, które znalazłeś w tekstach gdzieś na końcu Internetu, pisanych chyba we wszystkich popularnych językach świata. Odpowiem zatem na Twoje pytanie z tytułu niniejszego wpisu najszybciej jak to tylko możliwe: właściwie to nie da się.

Niestety Apple wymaga specjalnej certyfikacji oraz ścisłej współpracy operatora, aby możliwe było uruchomienie LTE w danej sieci komórkowej. Dlaczego? Pewnie są ku temu różne techniczne powody. Nie wnikam. W każdym razie jedynym sposobem na uruchomienie sieci LTE u operatora, który nie współpracuje oficjalnie z Apple (jak np. Plus GSM), jest złamanie zabezpieczeń iPhone i ingerencja w oprogramowanie układowe telefonu. Ja osobiście nie zdecydowałem się na ten krok.

Jedyne co zatem pozostaje, to korzystanie z połączeń wcześniejszych generacji (szeroko pojęte 3G, EDGE, GPRS itd.) do momentu porozumienia na linii Apple/Plus GSM lub... do momentu zakończenia umowy.

Na koniec dodam tylko, że listę wszystkich telefonów Apple wyposażonych w LTE oraz operatorów komórkowych, u których będą one działały bezproblemowo, można znaleźć na stronie www.apple.com/iphone/LTE/. Szkoda tylko, że nie wiedziałem o tym przed przeniesieniem numeru. #transferroku #jeszcze_14_miesięcy

sobota, 22 lutego 2014

Router TP-Link MR3420 + modem ZTE MF823 - słaby zasięg i niski transfer WiFi

W ostatnim poście opisałem Wam problem SMS-ów, który psuje całą przyjemność korzystania z bardzo wygodnego połączenia routera WiFi TP-Link MR3420 oraz modemu LTE ZTE MF823. Na szczęście niedogodność, której nie przewidział producent modemu, udało się trwale usunąć.

Dziś chciałbym podzielić się z Wami kolejną tajemnicą lasu, która prawie na pewno dotknie wszystkich właścicieli MR3420, którzy zdecydują się na podłączenie jakiegokolwiek modemu USB do ich routera TP-Link. Zaryzykuję także odważne stwierdzenie, że ten problem może występować także z innymi routerami i modemami, dlatego nawet jeśli używasz innego sprzętu, to i tak polecam Ci doczytanie niniejszego wpisu do końca.


O co chodzi?

Mówiąc w skrócie, problem polega na słabnącym transferze i zasięgu sieci bezprzewodowej w czasie użytkowania zestawu router + modem. Dla utrudnienia, bezpośrednio po podłączeniu modemu i skonfigurowaniu połączenia, wszystko jest OK. Dopiero po kilku godzinach transfery zaczynają spadać, ping rośnie, a zasięg maleje. Po restarcie sytuacja znacznie się poprawia, ale tylko po to, by następnego dnia znów się pogorszyć.

W moim przypadku problem był całkiem łatwy do zdiagnozowania, ponieważ router stoi na szafie, w najwyższym punkcie dwupiętrowego domu. Mój dostawca zapewnia w tej lokalizacji symetryczne połączenie z Internetem o przepustowości ok. 30-60 Mb/s (zależnie od warunków, przeciętnie jest to 40 Mb/s). Naturalnie bezpośrednio po skonfigurowaniu, zestaw działał bez zarzutów - prędkości które pokazywały wszelkie testy w Internecie były w porządku, a również i zasięg nie budził moich zastrzeżeń. Dopiero po kilku godzinach/dniach pracy parametry sieci bezprzewodowej drastycznie spadały, ale trudno było to zauważyć korzystając z niej na tablecie w odległości 2-3 metrów od routera. Ostatnio jednak potrzebowałem sieci piętro niżej i okazało się, że owszem, sygnał WiFi tam dociera, jednak jeśli chodzi o transfer, to nie udało mi się osiągnąć nawet 50 kB/s. Wówczas kolejny raz zrestartowałem router przeklinając oprogramowanie TP-Link'a w wersji beta, jednak to poprawiło sytuację tylko na chwilę. Po godzinie piętro niżej znów nie dało się korzystać z Internetu...


Poszukiwania źródła problemu

Zacząłem szukać problemu jak profesjonalista. Uzbrojony w tajemniczą i hakerską wiedzę z forów biegałem jak głupi z uruchomionym inSSIDer'em po całym domu. Poza potwierdzeniem podstawowych praw fizyki, zauważyłem dziwną rzecz - raz po raz na ekranie pojawiała się sieć WiFi z nieprawdopodobnie mocnym zasięgiem (np. -15..-25 dBm). Czasem była to sieć sąsiadów oddalonych od 50-60 metrów, a czasem sieć bez nazwy. Ciekawiło mnie jednak to, że pojawiała się ona w różnych miejscach i na różnych kanałach. Było jasne, że mam do czynienia z zakłóceniami - pozostało jedynie odnaleźć ich źródło.

Po kilkunastu minutach biegania nie udało się znaleźć źródła zakłóceń - raz występowały piętro niżej, raz za ścianą, a raz przy samym routerze. Jednak najmocniejsze były w pokoju, gdzie stał router. To bez sensu, bo przecież w tym pokoju zasięg był najlepszy. Zrzucałem winę na niskiej jakości router (niesłusznie - jak się później okazało), domową instalację elektryczną z poprzedniej epoki i biegnącą nieopodal sieć przesyłową wysokiego napięcia, jednak podłączenie routera przez UPS w innym miejscu również nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Zapytałem więc techników TP-Link'a, co sądzą o problemie. Jak możecie się domyślić, minął już tydzień, a odpowiedział mi tylko autoresponder (i to z opóźnieniem ok. 24h :-D).


Zagadka rozwikłana

Rozwiązanie problemu okazało się nadzwyczaj proste, a podsunęła mi je moja lepiej gotująca Połówka. Wyszło na to, że przywrócenie sieci bezprzewodowej do życia i normalnego działania trwało około 10 sekund i wymagało inwestycji wysokości 9 zł:



Dokładnie tak. Wystarczyło podłączyć modem ZTE MF823 przez przedłużacz USB, aby w ten sposób odsunąć go od routera, gdzie zakłócał sygnał sieci bezprzewodowej. Problem zniknął jak ręką odjął, natychmiast. Zasięg WiFi pojawił się nawet w piwnicy, gdzie udaje się osiągnąć transfer ok. 5 Mb/s. Piętro niżej transfery są jak przy samym routerze - niemal identyczne, jak maksymalne możliwości łącza.


Zakończenie

Osobiście zastosowałem przedłużacz długości 1.8 metra kupiony w X-KOM, jednak jeśli macie taką możliwość, to możecie kupić krótszy - 50 cm lub 100 cm również wystarczy. Dotarłem do wypowiedzi w Internecie które wskazują, że przedłużacze o długości 3 metrów mogą rozłączać modem (pobór energii vs długość przewodu). Jednak co najważniejsze, dzięki przedłużaczowi udało się poprawić zasięg LTE (położenie modemu), zmniejszyć moc potrzebną do działania modemu oraz zakłócenia które generował, a także poprawić szybkość połączenia z Internetem. Najbardziej jednak cieszę się z tego, że modem jest znacznie dalej od strefy mojego codziennego życia. Swoją drogą nie mam pomysłu, w jaki sposób takie urządzenie mogło przejść jakiekolwiek testy na spełnianie jakichkolwiek norm.

czwartek, 6 lutego 2014

Router TP-Link MR3420 + modem ZTE MF823 - konfiguracja i problem z wiadomościami SMS w Plusie

Splot różnych wydarzeń spowodował, że zostałem zmuszony do korzystania z Internetu mobilnego. Celowo piszę "zmuszony", ponieważ kontakt z usługą pakietowej transmisji danych w różnych sieciach w Polsce mam od samego ich wprowadzenia i doskonale zdaję sobie sprawę, że korzystanie z tej usługi nie należy do przyjemnych. Co prawda ostatnie wdrożenia LTE na terenie kraju faktycznie poprawiły jakość transmisji, ale nadal przy obecnym stanie infrastruktury jestem zdania że "miedź to miedź".

W porządku, w każdym razie nie chciałem tutaj rozpisywać się na temat operatorów, nadajników, cen czy konfiguracji Internetu mobilnego. Wybrałem moim zdaniem najlepszą dostępną na rynku opcję, czyli LTE w Plusie z modemem ZTE MF823. Dlaczego zdecydowałem się akurat na ten model? Powód jest prosty: testowałem dzień wcześniej jego starszego brata, MF821, który działał rewelacyjnie. Drugi powód jest taki, że MF823 współpracuje z tanim i dobrym, a przy tym odpornym na ostatnie głośne ataki backdoory routerem TP-Link MR3240 w wersji sprzętowej 2.2, który posiadam.

Poniżej starałem się krótko opisać konfigurację takiego zestawu oraz problem z wiadomościami SMS, który u mnie wystąpił. Spojler: będzie także rozwiązanie. :-)


Konfiguracja

Połączenie z sobą routera i modemu jest dość proste, bo wystarczy podłączyć modem do portu USB routera i właściwie na tym kończy się ingerencja użytkownika. Warto jednak zadbać o to, aby router posiadał adres IP z puli innej niż 192.168.0.X, ponieważ tej sieci używa modem. Tak, nie pomyliłem się. Modem działa jak urządzenie sieciowe (karta sieciowa) na USB. Takie rozwiązanie ma szereg zalet, aczkolwiek akurat w przypadku współpracy z MR3420 pojawia się kilka problemów: brak kontroli nad ustawieniami, brak możliwości zmiany profilu połączeń, brak informacji o sile sygnału z poziomu routera i problem adresacji sieciowej. W każdym razie nie budowałem sieci dla NASA, więc wszystko jakoś udało się ominąć, a na niedogodności przymknąłem oko. Router dostał adres z końcówką 1.1, taką samą pulę przypisałem do DHCP, ustawiłem sobie rezerwacje adresów, statyczne ARP-y i wszystko było pięknie, a słońce świeciło wtedy jakoś jaśniej niż zwykle. Oto właśnie udało mi się uzyskać połączenie 40/20 Mbps w miejscu, gdzie nie ma nawet sieci kanalizacyjnej. Byłem naprawdę zadowolony.


Problem SMS

Zadowolony jednak byłem do czasu otrzymania pierwszej wiadomości SMS. Warto w tym miejscu wspomnieć, że modem, bądź co bądź inteligentny, posiada własną stronę konfiguracyjną - podobnie jak router. Można na niej zobaczyć poziom sygnału, sprawdzić jego konfigurację (zmienić już nie - Plus to zablokował w swoim firmwarze) oraz... wysłać lub odczytać wiadomość SMS. Myślę sobie - rewelacja. W końcu będę mógł wysłać SMS o treści N lub P pod 2580 i sprawdzić bieżący stan zużycia na moim koncie. Niestety dość trudno oszacować zużycie transferu po samych statystykach routera, ponieważ część ruchu sieciowego w Plusie nie jest odejmowana od limitu. Ja mam np. trochę darmowego YouTube'a oraz ruchu HTTP.

Tak czy inaczej najgorsze jest to, że po nadejściu wiadomości SMS na numer w modemie, połączenie z Internetem było natychmiast zrywane, a przy próbie otworzenia jakiejkolwiek strony WWW, użytkownik był przekierowywany na stronę modemu z charakterystycznym okienkiem i czerwonym napisem: OTRZYMAŁEŚ NOWĄ WIADOMOŚĆ SMS! Aby pozbyć się tego komunikatu i wątpliwie użytecznej funkcjonalności, trzeba było wejść w SMS-y, oznaczyć najnowszą wiadomość jako przeczytaną, następnie zamknąć przeglądarkę i czynność powtórzyć.

Nie było to uciążliwe, dopóki nie zacząłem dostawać kilka SMS-ów tygodniowo od wróżek, organizatorów konkursów i niespełnionych erotycznie właścicieli stron pornograficznych. Nie było nawet jeszcze tak źle, dopóki wiadomości nie zaczęły przychodzić akurat podczas ściągania gigabajtowej aktualizacji Dead Trigger 2 (pamiętacie o limicie transferu, prawda?).

Mijały kolejne dni, a ja wypisywałem się z każdej usługi w związku z którą otrzymywałem wiadomości, chociaż nie wyraziłem na nią zgody w umowie, nie wysyłałem żadnych SMS-ów, nie brałem udziału w żadnych konkursach ani nic z tych rzeczy. Już na etapie podpisywania umowy odznaczyłem wszelkie możliwe zgody, a później jeszcze dla pewności zablokowałem usługi premium w Plus Online. Efekt? I tak po miesiącu zostałem zalany falą spamu.

Ponieważ problem się nasilał, a ja absolutnie nie miałem pomysłu na jego rozwiązanie, postanowiłem złożyć reklamację. W moim przekonaniu o ile nie wyraziłem zgody na przetwarzanie moich danych, w tym w szczególności numeru telefonu do celów marketingowych i podobnych, to Plus przysyłając mi takie oferty (numery były pod ich opieką i własnością) łamie postanowienia umowy. W sumie to by można spróbować rozwiązać umowę z ich winy - ciekawe czy by się dało. ;-) W każdym razie jak łatwo się domyślić, nie doczekałem się na odpowiedź przez około miesiąc. Dokładniej mówiąc to nadal nie otrzymałem odpowiedzi, ale z pewnością uaktualnię wpis, gdy tylko Plus zajmie się moją sprawą. Zgłoszenia dokonałem w pierwszej połowie stycznia 2014 r.

Czas mijał, a ja traciłem nadzieję na rozwiązanie problemu. Któregoś dnia błądząc bez skutku po Internecie w poszukiwaniu kolejnych rozwiązań, już nawet po tym jak samo ZTE olało temat i skierowało mnie do lokalnego sprzedawcy:



nagle przyszła mi do głowy genialna myśl, aby wytoczyć najcięższe działa: FACEBOOK. Przecież nie od dziś wiadomo, że nawet największe firmy uginają się pod presją, jeśli robi się im gnój na fanpage'u. Jak pomyślałem, tak zrobiłem:



Jak myślicie, dostałem odpowiedź? Muszę przyznać, że nie, choć reakcja była szybka. Już po kilku minutach pod moim wpisem pojawił się komentarz "Łukasz, sprawdzimy to i wrócimy z odpowiedzią". Jak możecie się domyślić, nie wrócili. Okazało się, że to ja z nia wróciłem. :-)


Rozwiązanie

Wyjście z sytuacji okazało się bardzo proste i logiczne. Bo pomyślmy, o ile po nadejściu SMS-a użytkownik jest z automatu przenoszony na stronę modemu, to musi on manipulować odpowiedziami DNS. A skoro manipuluje, to wystarczy korzystać z innego serwera DNS. Można to zrobić bez straty na szybkości odpowiedzi na zapytania - wystarczy użyć routera jako cache'ującego serwera DNS, a w jemu samemu nakazać korzystanie z innych, ogólnodostępnych, zaufanych serwerów. Ja użyłem serwera Plusa 212.2.96.51 oraz serwera Google 8.8.8.8. Wystarczyło podać adresy i zaznaczyć opcję o "Use The Following DNS Servers" w "Network" -> "3G/4G" -> "Advanced" w konfiguracji routera:



Po zapisaniu ustawień i restarcie routera nastąpił długo wyczekiwany moment - w końcu spokój od spamu i nieprzerwany dostęp do Internetu.

Teraz bez trudu mogę oglądać zdjęcia kotków. :-)

P.S.: Jeśli używasz MR3420 z modemem LTE (np. ZTE MF823) i masz problem z zasięgiem, zerknij tutaj.